przygody intelektualisty

Edukacja alternatywna – doskonały sposób wychowania dziecka czy przepis na idiotę?

Podejrzewam, że każdy odpowiedzialny rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej.

I już na początku zaczyna się problem. Co tak naprawdę oznacza słowo „najlepiej”? Czy chcecie by wasze dzieci były smutnymi prawnikami, czy szczęśliwym śmieciarzami? Oczywiście mogą być szczęśliwymi ludźmi z dobrze płatną pracą, ale pamiętajmy, że pieniądze szczęścia nie dają.

dziewczuna z palcami pomalowanymi we wzory
edukacja domowa

W szkole spędzamy średnio 8 godzin dziennie, nie licząc zajęć dodatkowych, zerówek i popraw testów. To naprawdę bardzo dużo, zwłaszcza, że wiek szkolny jest momentem, gdy młody człowiek odkrywa siebie i dojrzewa. Czy naprawdę chcecie by wasze dzieci spędzały ten trudny okres w życiu kierując się zasadą „zakuć, zdać, zapomnieć”? Byle mieć lepsze oceny, ale nie umieć de facto nic.

Czy pamiętacie jeszcze ten cudowny czas, gdy wasz mały człowieczek zadawał tysiąc pytań na minutę, ciekawy wszystkiego? Kiedy to się skończyło? „Noo, jakoś tak, gdy miał sześć, siedem lat”. Och, czyżby to wtedy poszedł do szkoły, gdzie wiedzy się nie odkrywa, tylko wciska na siłę? Czy uczenie wszystkich tego samego, mimo różnic jakie nas dzielą, nie tworzy społeczeństwa na DOKŁADNIE tym samym poziomie?

Gdy komuś uda się wybić w jakiejś dziedzinie nauki, często czytamy, że profesor X w szkole wcale się daną nauką nie interesował. Nauczyciele czyli ludzie, z którymi nasze dzieci spędzają więcej czasu niż z rodzicami, też często nie chcieli być nauczycielami, tylko „tak jakoś wyszło”.

Skoro już ustaliliśmy, że szkoła nie jest najlepszą rzeczą na świecie, to co można zrobić by dziecko uniknęło tego koszmaru?

Edukacja Demoktatyczna
Malowanie ciała

Dwa słowa – Edukacja Alternatywna. Dziwne, trochę przerażające wyrazy, które oznaczają inny system nauki. Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się (homeschooling), która według przesądów jest tylko dla dzieci „mądrych inaczej”, lub chorych. BŁĄD. Edukacja poza szkolna jest dla każdego i wcale nie musi oznaczać, że dziecko jest uczone przez rodziców i siedzi cały dzień w domu. Uwierzcie mi, wasze pociechy chcą się uczyć. Wystarczy im tylko pozwolić na samodzielny wybór tempa nauki i tematów do zbadania.

Istnieje też coś takiego, jak „szkoła demokratyczna”, gdzie dzieci uczą się, co to kompromisy, demokracja oraz jak poradzić sobie z relacjami międzyludzkimi. W takiej szkole nie ma lekcji, a uczniowie mają całkowitą swobodę w wyborze, kiedy napiszą jaki test ( bo oczywiście testy pisać muszą, dzięki naszemu demokratycznemu państwu). Czy to jest miejsce idealne? Oczywiście, że nie ale może być dużo lepszą ALTERNATYWĄ.

Dlatego teraz zastanówcie się, czego tak naprawdę oczekujecie od swoich dzieci. Szkoła nie gwarantuje inteligencji, dobrej pracy, szczęścia. Może zatem lepiej spędzić 11 lat swojego życia bez męczącego systemu, lekcji, prac domowych i niesprawiedliwych nauczycieli, już o dręczących rówieśnikach nie wspomnę. Edukacja alternatywna, mimo kilku wad, jakie na pewno posiada (bo nic nie jest idealne), daje jej zwolennikom możliwość wybrania przyszłości bez narzucania i oceniania przez społeczeństwo.

Alleluja i dobranoc.

Zosia Jędrzejewska aka wino truskawkowe

5 thoughts on “Edukacja alternatywna – doskonały sposób wychowania dziecka czy przepis na idiotę?

    1. Wszystkiego, co naprawdę trzeba wiedzieć o życiu, nauczyłam się w przedszkolu.

  1. Zgadzam sie. Zeby jednak mogl pozwolic sobie na taka alternatywna forme edukacji musi miec kase. Czyli albo zyje z odsetek, spadku etc albo jeden z rodzicow nie pracuje a z pensji drugiego mozna wyzyc..

    1. Zależy, jakie kto ma priorytety. Interesujacą inspiracją może być wydana w tych dniach książka Andre Sterna , rocznik 1971 „…i nigdy nie chodziłem do szkoły”. Kasa owszem, pomaga, ale nie jest warunkiem koniecznym.

Comments are closed.